Najlepiej wydane 20 zł w pierwszym miesiącu życia dziecka
Jedziemy we trójkę samochodem, śnieg sypie, wiatr wieje, tylko wilków wyjących brak. Żona zarządza zajazd do Empiku po książeczkę dla syna. ...
https://testowybk1.blogspot.com/2013/03/najlepiej-wydane-20-z-w-pierwszym.html
Jedziemy we trójkę samochodem, śnieg sypie, wiatr wieje, tylko wilków wyjących brak. Żona zarządza zajazd do Empiku po książeczkę dla syna. Uparła się, że musi mieć ją już dzisiaj. Trochę w tym mojej winy, bo nie chciałem zamówić na necie. Stwierdziłem, że książeczek dziecinnych w domu już dość, tak samo jak kwiatków, kubków i świeczek-podgrzewaczy.
A teraz taka okazja, Empik blisko, parking pusty, bo to i śnieżnie i wietrznie, a poza tym Empik wyjątkowo jakiś książkowy taki. A wiadomo, statystyczny Polak czyta mało, więc co będzie po Empiku w weekend się szwendał. Wchodzimy, żona do książek ja do płyt, syn w objęcia Morfeusza. Zdziwiłem się, że Ukeje w tej samej cenie co Rodriguez. Ze zdziwienia wyrywa mnie żona powracająca z kasy, zadowolona.
Co można kupić za niespełna 20 zł. 5 piw o bursztynowym odcieniu, przynajmniej 2 modowe żurnale z kolorowymi stronami, kilkanaście rolek pięknego jak tęcza papieru toaletowego. Albo tak jak my, 12 czarno-białych stron książeczki, której oprawę graficzną docenić mogą jedynie fani Republiki lub zwolennicy czystego designu. Ok. dla mnie bomba, myślę sobie. Podoba mi się ta prostota i graficzne podejście, ale co na to dziecko, przyzwyczajone do kolorowych ubranek, kocyków, dyndadełek. Syn swoją opinię wyraził następnego dnia rano. Ostatnie minuty mojego snu przerywane były znanym mi głosem, głosem żony. Opowiadała coś o urodzinach, torcie i prezentach dla naszego syna. Wiem, że dzieci szybko rosną, a ja potrafię zgubić gdzieś godzinę, góra dzień, ale jak nigdy mam poczucie, że dzisiaj jest niedziela, a do pracy idę dopiero następnego dnia. Syn leży obok mnie, głowa zwrócona w stronę żony, a właściwie zakupionej wczoraj książeczki. Zapatrzony, zaczarowany, skupiony. Na kartach obrazki tortu i prezentu. Tort czarny na białym tle, prezent biały na czarnym. Okazało się, że żona już od godziny roztacza przed dziecięciem wizję jego 1 urodzin, do których zostało mu raptem 11 miesięcy. Niesamowite jest to, że on od godziny słucha wpatrując się w nieruchome obrazki. Widać jak jego oczy powoli przesuwają się po czarno-białych kształtach. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, gdy syn podążał za mną wzrokiem, zauważał mnie, a gdy tylko wolno wychodziłem z jego pola widzenia, jego wzrok znajdował sobie inny cel. Czarno-białą książeczką mogę kręcić, przekładać z lewa na prawo a główka dziecka i jego oczy zawsze podążają jej śladem.
Oczywiście żaden w tym cud, ot czysta fizjologia. Zmysł wzroku niemowlęcia nie jest jeszcze rozwinięty na tyle aby postrzegać kolory i kształty. A im kolor mniej kontrastowy, tym kształt bardziej rozmyty. Rodziców dziecko doświadcza głównie poprzez zmysły węchu i słuchu. Jako młodzi rodzice, cieszyliśmy się niedawno z widoku oczek naszego maleństwa, kiedy zaczął je częściej i szerzej otwierać. Następnie potrafił skupić swój wzrok na chwilę na naszych twarzach, częściej jednak patrząc hen w nieznane, lub zezując na czubek swojego nosa. Czerń i biel stanowią kontrastowe zestawienie kolorów, kształt staje się wyraźny. Nie bez przyczyny czytamy czarny tekst na białych stronach. Dla małego dziecka to zestawienie kolorów staje się zauważalne i przez to ciekawe. Nie bez przyczyny autorzy książeczki nazwali całą serię Oczami Maluszka.
Przez całą ciążę, a także przez miesiąc po urodzeniu syna kupiliśmy wiele rzeczy, gadżetów, zabawek. Wiele koniecznych, część pomocnych, kilka jak się okazało zbędnych. Jednak te niespełna 20 zł wydanych na książeczkę przyniosło natychmiastowy i zauważalny efekt. Wreszcie czuję, że między nami tworzy się więź. Być może jest to tylko zmiana, która dokonała się w mojej głowie, ale teraz patrząc na syna wiem, że mnie widzi i odbiera po swojemu. Wiem o nim więcej, bo zobaczyłem świat jego oczami. Może nie jestem dla niego wspaniałym kontrastowym prezentem, ale mogę spędzić z nim czas patrząc jak się rozwija.
Co do książeczki wydana jest estetycznie, śliskie strony z grubej tektury gwarantują długie użytkowanie.
Szybkie sprawdzenie w googlach pozwala znaleźć kilka podobnych wydawnictw. Na razie zachęceni tym zakupem zamówiliśmy pozostałe części serii.


Kochani a coz to za ksiazeczka?Zaintrygowaliscie mnie!pozdrawiam,moc buziakow,Emi
OdpowiedzUsuńTa na zdjęciu to "Oczami maluszka. Pierwsza książeczka twojego dziecka" do nabycia w Empiku. Są też inne z tej serii. Można również poszukać po haśle książeczki kontrastowe w googlach. Idealne na prezent dla noworodka, przedział wiekowy 0-6 miesięcy.
UsuńMam już taką przygotowaną na mego potomka! Ha! :D
OdpowiedzUsuńTeż mam kupione 2 książeczki z serii czarno-białych, a dziś robiłam sama zabawki na karuzelę z papieru, bo te kupne wydają mi się w pierwszych miesiącach po prostu nieprzydatne ze względu na postrzeganie danych kolorów, o których tu też była mowa. Miło słyszeć, że twoje dziecko tak zaintrygowane było tą książeczką, mam nadzieję, że u mnie też się sprawdzi, przekonam się już w tym miesiącu, no może w przyszłym żeby od razu nie atakować córy ;)
OdpowiedzUsuńU nas książeczki sprawdzały się też ustawione w samym łóżeczku, jest to rówież dobry patent jak dziecko odwraca główkę tylko w 1 stronę. #mama
Usuń