Smart fotografia dziecka
Gdybym dostawał złotówkę za każdym razem, gdy żałuję że nie mam przy sobie swojej lustrzanki, miałbym już tyle aby kupić sobie nowoczesny ap...
https://testowybk1.blogspot.com/2013/03/smart-fotografia-dziecka.html
Gdybym dostawał złotówkę za każdym razem, gdy żałuję że nie mam przy sobie swojej lustrzanki, miałbym już tyle aby kupić sobie nowoczesny aparat kompaktowy lub telefon z dobrym aparatem.
Tak miało być i tego dnia gdy wylądowaliśmy z żoną na porodówce. Pojechaliśmy tam na kontrolę. Do domu wracałem tego wieczoru sam.Moja żona spędziła tę noc w szpitalu z nowym mężczyzną u jej piersi. Na szczęście miałem przy sobie jego fotografię. Mogłem mu się dobrze przyjrzeć, tak aby następnego dnia rozpoznać gdy zobaczę go przez szybę.
Mężczyzną tym był oczywiście mój syn. Oczywiste okazało się to jednak, gdy z izby przyjęć wyrwała mnie położna.
-Proszę dać telefon, na trakt porodowy nie może pan wejść, zamknięty z powodu epidemii grypy. Zrobimy zdjęcie synowi.
-Synowi?
-Tak, proszę tu poczekać, za chwilę przyjdę z telefonem.
Synowi. Urodził nam się syn. Do końca nie chcieliśmy znać płci. On nie widział wcześniej nas, niech też będzie dla nas niespodzianką. Wychodziłem ze szpitala patrząc na zdjęcia syna na dwucalowym wyświetlaczu starej Nokii. Na sali porodowej musiało być bardzo jasno, zdjęcia były zaskakująco dobrej jakości. Jakiej by nie były, w tamtej chwili były to najważniejsze zdjęcia w moim życiu. Pierwsze zdjęcia naszego syna wykonane sekundy po porodzie. Położna zasługiwała na nagrodę Word Press Photo.
Lustrzanka nie byłaby wówczas najszczęśliwszym rozwiązaniem, nie czas i nie miejsce na ustawianie i tłumaczenie co wcisnąć. Tryb auto? Sam nie wiem co robi tryb auto. Zapewne przegonili by mnie z tym kilogramowym klocem i na tym by się skończyło, usłyszałbym że to nie Super Ekspres. Dobrym rozwiązaniem byłby dobry, mały aparat kompaktowy lub nowoczesny telefon. Miałem szczęście, moja stara, wierna Nokia dała radę. Zdjęcia będą dały się wywołać na papierze w przyzwoitej jakości.
A co gdyby zdjęcie było wykonane w ciemniejszym miejscu, w zgiełku i ruchu. To również byłoby dla mnie Word Press Photo. Następnego dnia miałbym jednak problemy z identyfikacją mężczyzny, który na kilka dni uwiódł moją żonę.
W takich momentach doceniam technikę XXI wieku i utwierdzam się w przekonaniu, że warto mieć mały kompakt lub smartfon, który można nosić przy sobie cały czas. Sytuacje takie jak ta nie zdarzają się często, jeśli jednak pojawią się, gwarantuję, że nie będziecie mieć wtedy przy sobie Waszej ukochanej lustrzanki.

