Lumpeksowa ciężarówka

Końcówka ciąży tuż tuż więc wszystkie gazety dotyczące tematu krzyczą artykułami, że już czas na zakupy. To ja chętnie! Zawsze! Ale nie byle...



Końcówka ciąży tuż tuż więc wszystkie gazety dotyczące tematu krzyczą artykułami, że już czas na zakupy. To ja chętnie! Zawsze! Ale nie byle jakie zakupy! Na takich jeszcze nie byłam! Nie nowa kiecka, buciki czy setna torebka. Nie tym razem. Po wyprawkę dzieciową marsz!

Póki jestem jeszcze na chodzie i brzuch ciężarówkowy jeszcze nie dokucza tak bardzo, postanowiłam zwiedzić sklepy z artykułami dziecięcymi. Czas na sprawdzenie jak moja długa lista najpotrzebniejszych rzeczy ma się do rzeczywistości. Finansowej rzeczywistości. Na początku postanowiłam opanować szał zakupów i skupiłam się na garderobie młodej, bądź młodego delikwenta. Nie wszystko na raz, jeszcze mnie bóg nie opuścił!

Na pierwszy ogień typowo dziecięce sklepy. Smykowo-Piotrusiowych na rynku coraz więcej. Na forach internetowych mnóstwo porad gdzie kupić, co i jak. No i koniecznie nowe, no bo jak to dla dziecka używane, a fe! Bo mam oszczędzać na dziecku? Jak mogę? Co ono winne? Chciało się mieć dziecko, to trzeba się było liczyć z wydatkami! No to lecę! A raczej sunę.

Dóbr doczesnych w baby fantach, bobasach, Krzysiach, Aniach mnóstwo. Wszystko najpotrzebniejsze. Nawet nie wiedziałam ile rzeczy po prostu MUSZĘ mieć! To ładujemy do koszyka! Bo przecież trzeba, bo potrzebne, bo po prostu bez tego się nie obejdzie. Tu jakieś śpioszki – ale ładne, pajacyk – no to sztuk parę, kaftaniki, a i pieluchy tetrowe, no to i flanelowe – a jakże! Jakieś tam kolejne pierdoły z cyklu must have no i wyszło kilkaset złotych! A to przecież dopiero początek! Takie mini mini! Chciało się mieć dziecko, to masz! Mój wąż w kieszeni nieśmiało syczy, że wychodzimy, no ale jak to? Przecież koniecznie muszę mieć, że dla dziecka, że jak to tak na nim oszczędzać? Że wyrodna matka! Sobie kupuje a dziecku zabiera! W poszukiwaniu toalety zawędrowałam na zewnątrz - bo przecież po co w sklepie dla przyszłych mam mieć toaletę w budynku? Może sobie ciężarówka załatwić swe potrzeby w tej na zewnątrz, ta wewnątrz dla personelu – no comment! I już do sklepu nie wróciłam.

Nie będę biadolić i pytać – panie premierze jak żyć, trzeba sobie jakoś radzić. I w dupie mam te wszystkie porady pseudo mam żem wyrodna matka. Szczególnie jeśli chodzi o ubranka dla dzieci. Przecież one przy niemowlaku idą jak woda, dzieciak wyrasta z nich szybciej niż przyjdzie czas na kolejny odcinek ulubionej telenoweli, więc po co przepłacać? A jak zauważyłam czasem te lumpeksowe za 3 złote są lepszej jakości niż te nowe z jakiejś tam chińskiej czy innej niewiadomego pochodzenia bawełny. Poza tym dzięki ci niebiosa za koleżankę i jej liczne worki z ubrankami po jej synku. Cuda piękne, jest w czym wybierać, rzeczy mięciutkie jak pupka nomen omen niemowlaka. A że dziecię me będzie w garderobie z drugiego sortu, czy to sprawi że będzie mniej szczęśliwe? Będzie mu mniej wygodnie? Wolę być zdrowo rozsądkową mamą a nie taką a’la bułkę przez bibułkę i kasę przeznaczyć na coś, co będzie miało dłuższe i potrzebniejsze zastosowanie. Coś co może wywoła taki piękny, słodki i szczery uśmiech na buzi i sprawi, że będę najlepszą lumpeksową mamą na świecie.


Related

gadżety 3008286872266320606

Prześlij komentarz

  1. W końcu znalazłam blog, w którym przyszła mama trzeźwo myśli na temat kupowania ubranek, z których dzieci tak szybko wyrastają. W sklepach ciuszki są niemal po tych samych cenach co dla dorosłych, a po góra 3 miesiącach już ich dziecku nie założymy. Ciuszki od bliskich i z lumpeksów to najlepsze co nas może spotkać :) pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witamy u nas i również gorąco pozdrawiamy!Staram się podchodzić zdroworozsądkowo do kwestii związanych z dzieckiem choć czasem to nie jest łatwe 😊 #mama

    OdpowiedzUsuń

emo-but-icon

Follow Us

gorące tematy

Recent

Comments

Side Ads

Text Widget

Connect Us

item